Szpital Południowy ciąży ratuszowi. Renata Kaznowska i Aldona Machnowska-Góra składają rezygnacje

05.07.2026


Konsekwencje afery wokół warszawskiego Szpitala Południowego sięgają najwyższych szczebli stołecznego samorządu. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski ogłosił na konferencji prasowej, że przyjął dymisje dwóch swoich zastępczyń: Renaty Kaznowskiej i Aldony Machnowskiej-Góry. Podkreślił, że decyzja – jak sam ją określił – ma charakter politycznej odpowiedzi na kryzys, a nie rozstrzygnięcia o odpowiedzialności konkretnych osób.

Trzaskowski zaznaczał, że skala problemów, jakie ujawniły się w Szpitalu Południowym, mocno uderzyła w zaufanie mieszkańców do miejskiej służby zdrowia i stołecznych instytucji. – Nie rozstrzygam o winie, ale to wymagało zdecydowanych działań – mówił, akcentując, że w sprawach publicznych oczekiwania wobec urzędników i standardy odpowiedzialności są wyższe niż w życiu prywatnym. – Wprowadzam najwyższe możliwe standardy, jakie można sobie wyobrazić. Stąd decyzja o przyjęciu rezygnacji obu pań wiceprezydent – dodał.

Obie odchodzące wiceprezydentki po ogłoszeniu decyzji wydały własne oświadczenia. Aldona Machnowska-Góra stwierdziła, że „nie ma poczucia winy, ale ma poczucie odpowiedzialności”, sugerując, że jej rezygnacja ma związek z politycznymi i wizerunkowymi skutkami kryzysu, a nie z przyznaniem się do błędów. Renata Kaznowska podkreśliła z kolei, że „odchodzi bez żalu i złych emocji”, co może łagodzić obraz napięć wewnątrz władz miasta, ale nie zmienia faktu, że ratusz traci dwie kluczowe współpracowniczki prezydenta.

Stołeczne władze zapowiadają jednocześnie działania naprawcze wykraczające poza zmianę personalną. Ratusz ma przeprowadzić kolejne audyty i zaostrzyć zasady funkcjonowania miejskich spółek, by odpowiedzieć na pytania, które pojawiły się po ujawnieniu nieprawidłowości w Szpitalu Południowym. Trwające kontrole i postępowania mają dać pełniejszy obraz skali problemu, a decyzja o dymisjach – jak przekonuje Trzaskowski – ma być sygnałem, że miasto nie zamierza bagatelizować kryzysu i chce odbudować zaufanie mieszkańców.

Other news

Le maire de Cannes attaque les figures du macronisme au lancement de sa campagne

05.07.2026


En choisissant Saint-Raphaël (Var) pour lancer sa campagne présidentielle, David Lisnard a donné le ton d’une candidature construite contre ce qu’il décrit comme la continuité du pouvoir actuel. Devant près de 1.500 personnes selon les organisateurs, le maire de Cannes et président de l’Association des maires de France (AMF) a pris pour cibles les figures pressenties du camp macroniste pour 2027, notamment l’ancien Premier ministre Édouard Philippe et l’ex-chef du gouvernement Gabriel Attal. « Pourquoi vouloir à nouveau tenter de nous dire que le seul choix rationnel et raisonnable en 2027 serait de reconduire ceux qui ont gouverné et échoué ? », a-t-il lancé.

Candidat libéral, David Lisnard a rompu au printemps avec Les Républicains pour se présenter en solo à la présidentielle. Cette prise de distance s’est doublée d’une attaque frontale contre ce qu’il appelle « un petit monde parisien » qu’il dit avoir « découvert » via ses fonctions à la tête de l’AMF. Il décrit un milieu qui « fréquente les mêmes cercles, les mêmes lieux de pouvoir » et partage « les mêmes habitudes et les mêmes réflexes ». Selon lui, le pouvoir resterait ainsi concentré entre les mains d’une même élite politique et administrative.

Le maire de Cannes va plus loin en qualifiant cette élite de « caste » qui « confond sa survie avec celle du pays ». À l’en croire, cette classe dirigeante « s’affole » à l’approche de la présidentielle de 2027 et se montrerait « prête aujourd’hui à toutes les alliances de circonstances, à toutes les compromissions morales et politiques, à tous les reniements ». Dans ce registre, il fait allusion, sans le nommer explicitement dans ses discours rapportés, au quasi-soutien apporté récemment par le responsable LR Laurent Wauquiez à Édouard Philippe, fondateur du parti Horizons.

En s’attaquant aux « héritiers » du macronisme et à un « petit monde parisianiste », David Lisnard cherche à se positionner comme une alternative issue des territoires, en rupture avec les accords jugés opportunistes entre formations traditionnelles et ex-cadres de la majorité. S’il n’a pas détaillé lors de cette réunion les contours d’un programme, la mise en scène de ce lancement de campagne et la dénonciation des « compromissions » esquissent une stratégie centrée sur la critique de la continuité et du jeu d’alliances au sommet, à près de trois ans de l’échéance présidentielle.