Od 8 lipca wchodzi w życie reforma Państwowej Inspekcji Pracy, która znacząco wzmacnia pozycję inspektorów wobec pracodawców nadużywających umów cywilnoprawnych i kontraktów B2B. Przepisy pozwolą PIP zamieniać pozorne umowy cywilnoprawne w umowy o pracę, jeśli charakter wykonywanych obowiązków spełnia kryteria etatu. Jest to jeden z tzw. kamieni milowych, od których realizacji uzależniona jest wypłata środków z Krajowego Planu Odbudowy.
Główny inspektor pracy Marcin Stanecki wskazuje, że zjawisko tzw. „ukrytych etatów” jest obecne na rynku od wielu lat, ale skala zgłoszeń w ostatnich miesiącach rośnie wyjątkowo szybko. Do maja tego roku do PIP wpłynęło prawie 2 tys. skarg dotyczących nieprawidłowego stosowania umów cywilnoprawnych. Dane z pierwszych miesięcy roku pokazują 100‑procentowy wzrost liczby takich zgłoszeń rok do roku, a – jak ocenia Stanecki – po wejściu w życie reformy można spodziewać się dalszego nasilenia tego trendu.
Nowe przepisy wprowadzają dwuetapowy model działania inspekcji. W pierwszej kolejności inspektor wyda pracodawcy polecenie zmiany formy zatrudnienia tam, gdzie uzna, że zamiast etatu stosowana jest umowa cywilnoprawna. Jeśli firma nie zastosuje się do wskazań, PIP będzie mogła wydać decyzję administracyjną. Stanecki podkreśla, że nie oznacza to automatycznego przekształcania wszystkich kontraktów – decyzje mają być podejmowane indywidualnie, a inspekcja ma koncentrować się przede wszystkim na przypadkach zgłaszanych w skargach. Kontrole w tym zakresie mają być zapowiadane przedsiębiorcom z wyprzedzeniem.
Szef PIP zwraca uwagę, że część pracowników skupia się dziś na bieżących korzyściach z umów cywilnoprawnych czy B2B – takich jak niższe daniny publiczne czy większa swoboda – nie dostrzegając długoterminowych skutków. Według Staneckiego taka forma zatrudnienia w wielu przypadkach oznacza ryzyko ubóstwa emerytalnego oraz ograniczoną ochronę w sytuacjach losowych, w tym symboliczne zasiłki chorobowe czy niewielkie renty po poważnym wypadku. Jednocześnie inspekcja ma ustawowy obowiązek rozpatrywania skarg, dlatego – jak zapowiada – w pierwszej kolejności będzie kierować zasoby tam, „gdzie jest naprawdę potrzebna”, czyli do podmiotów wskazywanych przez pracowników.

À partir du 4 juillet 2026, Avignon redevient pour trois semaines la capitale mondiale du théâtre, avec une édition hautement symbolique : le Festival « In » fête ses 80 ans, tandis que le « Off » célèbre son 60e anniversaire. Le directeur Tiago Rodrigues, reconduit pour quatre ans, a voulu transformer ce millésime en « célébration des arts vivants », en alignant davantage de spectacles, une majorité de créations et une grande diversité d’esthétiques. Au programme : théâtre, danse, performances, cirque, et une ouverture en forme de choc esthétique avec un spectacle-fleuve de cinq heures dans la Cour d’honneur du palais des Papes.
Cette édition se distingue aussi par la place donnée aux femmes à la mise en scène, devenues majoritaires, et par un accent assumé sur les artistes internationaux, notamment sud-coréens. Après l’anglais, l’espagnol et l’arabe les années précédentes, le coréen est la langue à l’honneur, dans un contexte où la présence de la romancière Han Kang, prix Nobel de littérature 2024, doit marquer les esprits. En ouverture, Julien Gosselin, directeur de l’Odéon-Théâtre de l’Europe, présente « Maldoror », vaste fresque inspirée de Roberto Bolaño et de Lautréamont, qui interroge la notion de mal et la manière dont les artistes s’en emparent.
Au-delà du In, le Off confirme son rôle de véritable cœur économique et artistique du rendez-vous, avec quelque 1 700 spectacles au programme et environ 300 000 spectateurs recensés l’an dernier par Avignon Festival & Compagnies. La ville se transforme en « marché » du spectacle vivant, vitrine essentielle pour des compagnies qui peinent à exister ailleurs. Une enquête Ipsos-BVA souligne par ailleurs l’attachement du public : 72 % des Français considèrent le théâtre comme un pilier essentiel de la culture et de la société, et la fréquentation des salles a progressé à 13 millions de spectateurs sur douze mois, contre 11,3 millions l’année précédente. Plusieurs représentations du In affichent déjà complet, alors que 136 000 à 151 000 places sont mises en vente selon les décomptes fournis.
Derrière cette effervescence, les professionnels restent toutefois préoccupés par la conjoncture. Les coupes budgétaires qui frappent le secteur, conjuguées à des déprogrammations pour motifs idéologiques, nourrissent la crainte d’un rétrécissement de la liberté de création. La récente annulation par la municipalité de Castres d’une pièce relatant des récits d’exilés a agi comme un signal d’alarme pour de nombreux acteurs du festival. Dans ce climat tendu, Tiago Rodrigues veut faire de cette 80e édition non seulement une fête, mais aussi une « fête des questionnements », conclue par une nuit de réflexions dans la Cour d’honneur avec artistes, scientifiques, philosophes et personnalités de la société civile, pour interroger le rôle de l’art dans un monde en mutation.